Czy bezpieczeństwo w dobie Covid-19 można budować na powszechnych szczepieniach?
12 marca 2021
Apteczka
Apteczka pierwszej pomocy – „niezbędnik” zaniedbywany w naszym życiu
22 kwietnia 2021

Złe rekrutacje złych pracodawców?

Jak rozpoznać złe rekrutacje i skutecznie unikać złych rozmów rekrutacyjnych?
Złe rekrutacje złych pracodawców?
A może czasami dobrych pracodawców, ale źle prowadzone.


Wywiad na bazie artykułu z Jakubem Iciaszek, autorem niezależnej inicjatywy internetowej o nazwie Dobry HR.

O tym jak złe procesy rekrutacyjne degradują rynek pracy w Polsce rozmawiamy z Jakubem Iciaszek, niezależnym specjalistą, który na co dzień tworzy treści związane z rynkiem pracy, branżą HR, przemysłem rekrutacyjnym i marketingiem rekrutacyjnym. W sposób dynamiczny, często nie szczędząc krytyki ukazuje różne absurdy, których doświadcza także wielu z Nas, obala mity. Jest także propagatorem dobrych wartości rekrutacyjnych i racjonalnego spojrzenia na świat HR. Jakub nie boi się otwarcie mówić o tym, że branża rekrutacyjna kuleje, oczywiście nie cała, a pewna spora jej część.
Od ponad roku mamy wyjątkową sytuację. Gospodarka jest na skraju wytrzymałości. Coraz więcej z nas traci pracę. To czas, gdy w związku z nową rzeczywistością, z którą przyszło nam się zmierzyć, wielu z nas zmuszonych jest szukać nowej pracy.
Przed Pandemią też wielu szukało, lecz teraz dynamika zjawiska jest większa.
Jak nie dać się zwariować w gąszczu ofert pracy, jak skutecznie eliminować ogłoszenia, które będą dla nas jedynie stratą czasu?

Małgorzata Hys: Jakubie, czy nieprofesjonalne procesy rekrutacyjne mają aż tak duże znaczenie? Przecież jest to zazwyczaj tylko krótka rozmowa, czasem jakiś test. Czy może mieć to na nas tak duży wpływ?

Jakub Iciaszek: Warto pochylić się nad tym zagadnieniem i przynajmniej ogólnie je omówić. Patologiczne rekrutacje mają szkodliwy wpływ na życie wielu z nas. Bezpośrednio bądź pośrednio. Szkodliwość tego zjawiska w skali społecznej jest duża, prowadzi często do wielu dramatów życiowych, szczególnie, gdy wpada się w ciąg patologicznych rekrutacji. Stąd uważam, że warto budować świadomość społeczną w tym zakresie.

MH: A konkretnie, Pana zdaniem, jak mogą oddziaływać na ludzi takie rekrutacje?

JI:Temat ten jest niestety omijany przez media, mało się o tym mówi, cieszę się że Zbrojna zdecydowała się uzbroić swoich czytelników w moją wiedzę (uśmiech). Mnie osobiście to bardzo dziwi, bo skala szkodliwości dla rynku pracy, życia ludzi, a także dla biznesu jest duża. Ludzkie dramaty powiązane z patologicznymi rekrutacjami przyczyniają się do rozpadu rodzin, emigracji z powodów ekonomicznych, biedy, wykluczenia społecznego, psucia rynku pracy, zaniżania zarobków, w niektórych przypadkach także chorób, depresji i niekiedy samobójstw. Warto zaznaczyć tutaj, że samobójstwo z powodów ekonomicznych znacznie częściej popełniają mężczyźni w sile wieku. Problem jest bardzo poważny, wielowymiarowy i niestety zamiatany pod dywan. Polacy zostali wytresowani na tanią siłę roboczą, a przynajmniej jakaś część z nich. W dobie mody na pop-psychologię i pseudopozytywne myślenie, niestety unika się racjonalnej analizy sytuacji także i w tym zakresie.

MH: Po czym zatem poznać, że mamy do czynienia z rekrutacją nieprofesjonalną, patologiczną, która może narazić nas na stratę czasu, nerwów, zdrowia?

JI: Czerwona lampka powinna Ci się zapalić, gdy pojawi się któryś z punktów, które roboczo nazwałem Parszywa Trzynastka. Gdy będzie ich kilka lub wszystkie, możesz być pewna, że masz do czynienia z patologią rekrutacyjną.

MH: OK, przejdźmy zatem do meritum. Poproszę o przybliżenie nam tego zestawienia.

JI: Pierwszą istotna kwestią jest brak informacji o oferowanych zarobkach lub mocno "rozjechane" widełki zarobkowe. Nie zawsze, lecz w większości przypadków będzie to oznaczało, że pracodawca szuka pracownika taniego, zatem nie musi się zbytnio starać i głównym kryterium będzie możliwość zaakceptowania przez Ciebie niskiej pensji.
Dla wielu ludzi wybór jest ograniczony lub żaden.

MH: Czy brak podanej kwoty jest tak kluczowy?

JI: Gdyby otwarcie napisano niską stawkę w ogłoszeniu, to zrobiłoby to zły PR takiej firmie, dlatego w takich rekrutacjach nie są podawane widełki zarobkowe lub podane kwoty są bardzo „rozjechane”. Niby można się cieszyć, że w ogóle są podane nawet „rozjechane” i że to dobrze, że są, ale mocny rozrzut od stawki najniższej do najwyższej źle świadczy o tym, co jest oferowane. Może to oznaczać, że górna wysoka granica jest tylko "podpuchą" i że oferta dotyczy jedynie dolnej stawki, taka tania, prymitywna zagrywka pod publiczkę. Może to też oznaczać, że pracodawca nie potrafi wycenić stanowiska, a co za tym idzie nie potrafi też określić precyzyjnie zakresu obowiązków.

MH: Przejdźmy zatem do kolejnej kwestii. Co powinno zwiększyć naszą czujność?

JI: Naszą czujność powinno zwiększyć ogłoszenie nafaszerowane dużą ilością informacji bez znaczenia, typu, że jest darmowa kawa, paczki na święta, rzekomo niesamowicie miła atmosfera, dynamiczny młody zespół (czytaj często mało potrafiący) i tym podobne. Jest to często odciąganie uwagi kandydata od tego co najistotniejsze.

MH: To ciekawa kwestia, myślę, że większość z nas nigdy nie zwróciłoby na to zbyt dużej uwagi, a jak widać, warto. Zatem mamy już dwa punkty. Co dalej?

JI: W ogłoszeniu jest napisane bardzo dużo odnośnie tego, czego firma wymaga, lecz niewiele o tym, co firma oferuje. To może, ale nie musi świadczyć o tym, że w takiej firmie jest, jak ja to mówię „ostry folwark” i że będziesz tam chłopem lub dziewką pańszczyźnianą.

MH: Można podejść do tego żartobliwie. Przecież napisali, że oferują darmową kawę i owocowe piątki (uśmiech). Jednak często niestety nie jest to powód do uśmiechu. Przejdźmy zatem do kolejnego ważnego Twoim zdaniem punktu jakim jest elastyczność, a w zasadzie jej brak.

JI: Tak, kolejną istotną kwestią jest brak elastyczności ze strony rekrutera. Jeśli rekruter nie daje Ci możliwości wybrania terminu w jakim ma dojść do rozmowy, może, choć nie musi, to oznaczać, że takich jak Ty ma na pęczki i że jesteś mielony przez fast food rekrutacyjny, bądź co gorsze, zupełnie nie szanują Ciebie ani Twojego czasu. Skoro tak się dzieje już na etapie rekrutacji, to należy się zastanowić jak będzie wyglądało podejście do Ciebie, jak będziesz już jednym z ich trybików.

MH: Często zdarza się, że rekrutacje są prowadzone według szablonu, sztywno i pod linijkę. Czy to także jest sygnał ostrzegawczy?

JI: Dokładnie tak. Jeśli rekrutacja prowadzona jest wybitnie szablonowo, może to oznaczać, że będzie masówka, gdzie CV składa bardzo wiele osób. To z dużym prawdopodobieństwem nie dość, że będzie trwało długo, to na dodatek ryzyko powodzenia jest bardzo małe. Duża strata czasu i energii. Często bardzo wielu kandydatów na jedno miejsce.

MH: Miałam kiedyś okazję wziąć udział w „rekrutacji” w której zderzyłam się z nieustannym negowaniem mojej wiedzy i kompetencji. Co o tym myślisz?

JI: Jeśli trafisz na rekrutera, który głównie skupia się na negowaniu wszystkiego co mówisz, to nie ma co się zastanawiać. To jest dla Ciebie strata czasu i zbędny stres. Olej (przepraszam za kolejny mój kolokwializm) takiego rekrutera lub pracodawcę, to ludzie potencjalnie toksyczni, którzy zupełnie nie zwracają uwagi na to, co inni mają do powiedzenia. Tam szczęścia raczej nie znajdziesz.

MH: Na tej samej rozmowie rekrutacyjnych miałam wrażenie, że osoba, z którą rozmawiam nie zajrzała nawet do moich dokumentów aplikacyjnych. Myślę, że nie jestem w tym odosobniona. Co mógłbyś powiedzieć w tym temacie?

JI: Gdy odczujesz w trakcie rozmowy, że rekruter lub pracodawca nie wie kim jesteś, gdy rekruter zadaje Ci pytania, na które jest odpowiedź w dokumentach aplikacyjnych, to znaczy, że z dużym prawdopodobieństwem tracisz czas. Są dwie możliwości, albo jest to masówka rekrutacyjna, gdzie bardzo wiele osób składa CV, albo osoba, która Cię rekrutuje ma Cię zwyczajnie w głębokim poważaniu. Tu szczęścia również nie znajdziesz.

MH: A co w sytuacji, gdy w trakcie rozmowy z tzw. specjalistą HR pojawia się element toksycznego zachowania lub agresji?

JI: Tego myślę, że nikomu wyjaśniać nie trzeba. To raczej zdarza się bardzo rzadko, ale jeśli taka sytuacja ma miejsce, to z takiego miejsca uciekaj jak najszybciej. Jest duże prawdopodobieństwo, że w tej sytuacji masz do czynienia z osobą zaburzoną, być może nawet z socjopatą.

MH: Czasem nieswojo i dziwnie czujemy się także w sytuacji, gdy zadajesz pytania związane z rekrutacją i nie otrzymujesz na nie odpowiedzi lub otrzymujesz odpowiedzi wymijające. Takie miejsce z pewnością także należy omijać, mylę się?

JI: Niestety nie mylisz się, takie zachowanie może oznaczać, że rekruter lub pracodawca coś ukrywa i nie jest szczery. Jest to kolejny przykład patologii rekrutacyjnej. Brak zaufania mocno komplikuje nawiązanie współpracy.

MH: A jak możemy odebrać sytuację, gdy rekrutacja jest przekładana i mocno przeciągana w czasie? Czy możemy traktować to jak dobrą kartę? Może pracodawca dokonuje bardzo dokładnej i wnikliwej analizy każdego kandydata?

JI: Tak czasami jest, że jest dokonywana skrupulatna selekcja. Ale bywa też inaczej. Z mojego doświadczenia, mogę powiedzieć, że może to oznaczać, że w firmie, do której aplikujesz jest chaos. Być może w trakcie rekrutacji już kogoś zatrudniono i zwolniono. W takiej firmie, być może dział HR jest niewydolny lub mają kiepskich rekruterów. Może być też tak, że im zwyczajnie nie zależy na rekrutacji.

MH: Ciekawa analiza sytuacji, którą można na pierwszy rzut oka zupełnie inaczej odebrać. Dziękuję za wyjaśnienie. Przejdźmy zatem dalej. Jaki jeszcze znaki ostrzegawcze powinny nakazać nam szybką ucieczkę i rezygnację z dalszych rozmów?

JI: Zdecydowanie ważną i bezdyskusyjną kwestią, która nakazuje wrzucić wsteczny bieg jest spotkanie z rekruterem o niskim potencjale intelektualnym. Rekruter to pośrednik, ale i często wizytówka firmy, to bardzo ważna funkcja. Jeśli firma zatrudnia do takiej roli osoby niezbyt inteligentne lub nieprofesjonalne, to wyobraź sobie, co będzie dalej w takiej firmie. Raczej nic dobrego.

MH: Dokładnie tak. Raczej nie wyobrażam sobie dobrej współpracy w takim towarzystwie (smutny uśmiech). A co, jeśli jesteśmy już po rozmowie i nie otrzymujemy żadnej informacji zwrotnej, bądź otrzymujemy ją z bardzo dużym opóźnieniem, w dodatku wg jednego szablonu wysyłanego hurtowo?

JI: Ta sytuacja wskazuje na taką samą sytuację o której wspominałem już wcześniej. Z dużym prawdopodobieństwem w firmie panuje chaos, dział HR jest kiepski, a komunikacja zewnętrzna tej firmy to dramat. Można także domniemywać z dużą dozą pewności, że komunikacja wewnątrz takiej firmy jest podobnie słaba. Jest to też oczywiście zwykły brak podstawowego szacunku i brak kultury biznesowej. To typowe dla pseudo-rekruterów jakich wielu.

MH: Na koniec tej ciekawej rozmowy, chciałabym jeszcze podpytać Cię o kwestię dla wielu najistotniejszą, a mianowicie o umowę o pracę. Czasem podczas rozmów, lub co gorsza na etapie podpisywania dokumentów, dowiadujemy się, że zmieniono reguły gry, a mianowicie zamiast tradycyjnie rozumianej umowy o pracę, proponuje się nam umowę o współpracę. Jakie jest Twoje doświadczenie w tym temacie?

JI: Doskonale, że tym pytaniem podsumujemy naszą rozmowę. Jest to niestety dość częsta praktyka. Niejednokrotnie spotykam się z sytuacją, gdy w ogłoszeniu o pracy, ktoś pisze, że oferuje pracę, a tymczasem chodzi o współpracę. Tradycyjnie rozumiany zwrot "praca" dla większości oznacza, że podpisujemy umowę, w której wzajemne zobowiązania pracodawcy i pracownika reguluje kodeks pracy. Każda inna umowa nosi znamiona współpracy. W sytuacji, gdy ktoś oferuje tak zwaną "pracę" w oparciu o własną działalność gospodarczą lub wręcz wymaga założenia działalności, wtedy w myśl przepisów prawa nie mamy do czynienia z nawiązaniem stosunku pracy. Zatem to nie jest ogłoszenie o pracę, a ogłoszenie oferujące współpracę na zasadzie B2B.
Umowy cywilnoprawne też nie są regulowane przez kodeks pracy, zatem same w sobie nie czynią ze zleceniobiorcy pracownika. Osoba współpracująca na B2B lub na umowie cywilnoprawnej nie ma przykładowo obowiązku "być" w pracy przez 8 godzin, może wyjść do domu, kiedy chce, a kwestie sporne reguluje kodeks cywilny.

MH: Jakubie, bardzo dziękuję Ci za rozmowę. Mam nadzieję, że powyższe będzie pewnym drogowskazem dla poszukujących pracy i pozwoli na unikanie toksycznych, patologicznych sytuacji.

JI: Dziękuję, cieszę się, że poruszyliśmy tak ważne społecznie kwestie.
Na koniec nadmienię tylko, że wielu rekruterów wykonuje swoją pracę dobrze, mimo często ciężkich warunków i ograniczonego pola działania. Tych rekruterów szanujmy.
Temu poświęciłem inny artykuł pod przewrotnym tytułem "Rozmiar ma znaczenie. Szanuj rekrutera swego, gdy masz go fajnego, bo możesz mieć gorszego."
W ogóle szanujmy się wszyscy i to na pewno każdemu wyjdzie na zdrowie.
Dziękuję Małgorzato za rozmowę.

Osoby, które chciałyby śledzić aktywność Jakuba znajdą go na portalu LinkedIn. Jego treści są także na jego blogu https://dobryhr.eu/blog/ .